Czasy się zmieniają, rewolucje następują. Cieszyłyśmy się, że już nie żyjemy w XIX wieku, a potem, że skończył się wiek XX. W XXI wieku trudno sobie wyobrazić, że jeszcze przed chwilą kobiety nie mogły mieć własnego konta w banku lub głosować.
Głównym hasłem nowych czasów jest równouprawnienie, czyli korzystanie z równych praw. Wprowadzamy je na różnych polach, damsko-męskich także.
Oni mogą, one mogą.
Ich oceniamy tak samo jak je.
Proste. Przeproste.
A jednak.
Słuchałam przed chwilą audycji w TOK FM – temat Anna Śmigulec i Janusz Rudnicki. Już nie tylko o tym, czy pisarz obraził dziennikarkę, jak bardzo obraził, ale też o tym, dlaczego tak wielu osobom wydawało/wydaje się, że to był żart.
W audycji do konkluzji nie doszło.
Przypomnę – pisarz powiedział do kolegi: „Chodź, ku**y już są!”, mając na myśli siedzącą obok dziennikarkę.
I okazało się, że te proste słowa mogą mieć konteksty, znaczenia, drugie dna.
A gdyby odwrócić sytuację? To dziennikarka widzi kumpelę, którą przywołuje do zajmowanego z pisarzem stolika słowami: „Chodź, ch**e już tu są”.
Też by było zgrywnie?
Najprostsze testy są najlepsze.
Jeż