Co nowego na blogu

Karuzela z wrażeniami

Wczorajszy dzień spędziłam w podróży. Pobudka o 4.30. Podróż ciemnawą autostradą na lotnisko. Tam – dwugodzinne miarowe przesuwanie się do kolejnych etapów – w tłumie, ostrym świetle, slalomie między sklepami bezcłowymi, z bagażem, wózkiem dziecięcym, w trochę za...

Życzę ci dobrze

Scena 1. Teren Uniwersytetu na Krakowskim Przedmieściu. Pokazuję dzieciom, gdzie się uczyłam, oglądamy budynki. Wtem – kasztanowiec. I kasztany, wiele brązowych kulek, pewnie studenci już wyrośli ze zbierania. Jaga i Jeremi – nie. Padają na kolana i w zachwycie...

Bez pudru

- A po co ci to, mamo? - To puder. Ostatnio dużo się martwiłam i jeszcze zachorowałam, i to wszystko widać na mojej twarzy, dlatego ją smaruję. - Aha. Po chwili: - Ale gdybyś zostawiła twarz, jak jest, to może jedni by ci dali spokój i cię nie męczyli, a drudzy by cię...

Krótka definicja rezolutności

Dziś - krótka definicja rezolutności. Porządkując książki na dziecinnym regale, ze zdumieniem odkrywam tam przywiędły, na szczęście jeszcze nie rozpaćkany pomidor. - Co to jest?! Kto to tu położył?? - pytam srogo. Zgłasza się Teresa, lat dwa i pół: - To jest...

Pamiętaj dobrze

Niektórzy mają oszczędne stylistycznie domy, z minimalnym umeblowaniem i rygorem dekoracyjnym. To wnętrze narzuca warunki, do których trzeba się dopasować. A inni, na przykład ja – działają z rozmachem i ekspansywnie, zagarniając powierzchnię dla siebie. Przykład: w...

Szczyt możliwości

Pierwszego lipca Jagoda skończyła pięć lat. Miesiąc później pojechałyśmy w góry – bez ekstremalnych wyzwań: ani leniwe pagórki, na które dowiezie kolejka, ani drapieżne szczyty, które czyhają na ludzkie życie – po prostu Beskid Żywiecki. Przygotowałam kilka tras –...

Pani Anno Dymna – dziękuję!

  Odkąd zostałam mamą, ciągle myślę, że robię coś źle. Nigdy nie opiekowałam się innymi dziećmi niż własne, nie mam też w sobie naturalności w obcowaniu z małymi ludźmi, pomysłów, jak skutecznie nakłaniać do zrobienia tego, czego ja chcę (włożenia cieplejszego...

Wyjście awaryjne

Przygotujcie pobłażliwe uśmieszki, bo przed Wami specjalny coming-out: jednym z moich najulubieńszych poetów, łeb w łeb z noblistką Szymborską i mistrzem Tuwimem, jest ksiądz Twardowski. Za co? Za trafność spostrzeżeń i umiejętność ubrania je w krótkie, proste słowa –...

Nie wszystko złoto, co się pieni

W pewnym centrum handlowym, w pewnym sklepie z kosmetykami, mam ulubioną panią sprzedawczynię. Jest to pani bardzo fachowa. Nigdy nie zapytałam, lecz sądząc po jej biegłości w czytaniu etykiet, może być z wykształcenia chemikiem, z zamiłowania zaś człowiekiem...

Najsmerfniejsza historia

Każdy bywa smerfem Marudą. Ja dzielnie przewalczam te ciągoty, ale czasem się osunę w malkontenctwo. Najlepiej w takich przypadkach robi dobry przykład. I dziś się trafił. Siedzimy w kawiarni, a przy stoliku obok dwóch panów i pani. Wiek - w sumie mieli około trzech...

Dzień Dzieci

„Lubię dzieci” – oznajmił żarliwie jeden z moich znajomych. A ja, jak to ja, zaczęłam szukać dziury w całym. Czy można uznać za prawdziwe stwierdzenia „lubię jeść”, „lubię ludzi”, „lubię zwierzęta”? Jak każde uogólnienie zawierają one domieszkę fałszu. Smakosz może...

Jej dzień

Czy ja byłam dobrym dzieckiem? Dobrze się uczyłam, nie trzeba mnie było ściągać rano z łóżka, wychodziłam z psem na spacer, miałam porządek w pokoju – czyli ptaszek postawiony przy newralgicznych punktach z listy wymagań rodziców. Dalej jednak róż blakł, bilans...

Najnowsze komentarze

Polub nas na Facebooku