I HAD A DREAM

Zacznę jak Martin Luther King: miałam sen*. W tym śnie biuro, jakich wiele. Sekretariaty, biurka, wykładziny, ciągi pokoi i korytarzy. Ludzie. Grupa sympatycznie wyglądających urzędników ogląda i porównuje karty z kolorowymi projektami. Jeden z nich wygra, cieszą się,...

JEŻ JAK KURA

Zawsze bardzo lubiłam przysłowia. Ze względu na rym i rytm. Dlatego także, że ich sens nie wynikał literalnie z ich treści. Kiedy byłam mała, często zresztą nie rozumiałam tego sensu, ale podskórnie, intuicyjnie się go domyślałam. Babcia lubiła mówić: „Daj kurze...

PISARZ, NIEDOTYKALSKI PIENIACZ

Wszyscy wiedzą, że pisarze to dziwacy. Może więc nie ryzykuję aż tak wiele, prezentując się dziś w złym świetle niedotykalskiego pieniacza. Oto sytuacja ledwie sprzed godziny. Idę sobie z córkami na ryneczek. Ryneczek latem uwielbiam – te wonie, te kolory, te...

JAK ŚWIĘTY ROBI SOBIE Z ŻYCIA PIEKŁO

Parkuję pod kliniką weterynaryjną. Wyłączam silnik, zaciągam hamulec ręczny. A, jeszcze światła. Biorę torbę z siedzenia obok, bo mam w niej portfel i książeczkę szczepień. Podnoszę smycz z podłogi. „Fifka”, wołam. Żadnego poruszenia z tytuł, bo Fifki nie ma. Została...