Od dziesięciu lat nasze drogi zawodowe się przecinały. Bywało, że siedziałyśmy przy biurkach ustawionych w jednym pokoju lub pracowałyśmy w konkurencyjnych firmach. W tym czasie pojawiły się na świecie nasze dzieci. Pracy – i zawodowej, i tej wynikającej z rodzinnych spraw, było więc od groma, a tym samym czasu na spotkania twarzą w twarz – mało. Dlatego dużo do siebie pisałyśmy. I dzięki tej naszej korespondencji pojawił się pomysł na powieść, w której dwie bohaterki – trochę jak my – opowiadają sobie o swoich życiach w mailach. Tak powstało Nie oddam szczęścia walkowerem. Okazało się, że nie tylko przyjaźń świetnie nam wychodzi – wspólne pisanie także. Tak narodził się projekt Płatkowska-Jeż.

Nasze książki

Marzena M.

Marzena Małecka jest zgrabną, zadbaną, zaradną 44-latką. Wiedzie uporządkowane życie, ma męża, córkę, ciepły kontakt z matką, pracę i przyjaciółki. Owszem, są drobne niepowodzenia – ot, całkowity brak seksu, mąż nierób czy pewne niedomagania finansowe, lecz przecież nie można mieć wszystkiego.

Nie można?…

Szczęściary

Wyobraźcie sobie, że Bridget Jones ma bliźniaczkę. Albo serdeczną przyjaciółkę. Pomnóżcie jej przygody razy dwa. Doprawcie w dowolnych proporcjach dziećmi, rozwodami, ślubami, ciążami, dietami, awansami w pracy i wylatywaniem z niej.

Gotowe?

Przedstawiamy Wam zatem prawdziwe Szczęści@ry…

Nie oddam szczęścia walkowerem

Nigdy nie wiadomo, co los przygotował za życiowym zakrętem. Warto się jednak odważyć, by to sprawdzić – zwłaszcza jeśli ma się wsparcie najlepszej przyjaciółki.

Zwariowana, słodko-gorzka opowieść o miłości, sile przyjaźni i poszukiwaniu szczęścia.

Pewnego dnia trzydziestoparoletnie dawne przyjaciółki przypadkowo wpadają na siebie w sklepie z odzieżą używaną.

Co nowego na blogu

Trudny los bliskich

Czytacie czasem podziękowania w książkach? Lubią je zamieszczać zwłaszcza anglojęzyczni autorzy, dziękując wszem wobec, po dwie, trzy strony, od sekretarki w wydawnictwie poprzez panią w parku, z którą odbyli inspirującą rozmowę, na redaktorze i rodzinie kończąc,...

All I want for Christmas…

Za chwilę święta, a jeszcze wcześniej mikołajki. Okazje miłe, bo umożliwiające obdarowanie i zostanie obdarowanym. Ale… No właśnie. Allegro rozżarzone do czerwoności, AliExpress dymi, codziennie w skrzynce ląduje kilkanaście maili o darmowej dostawie, promocjach,...

Lala albo wspomnienie lata

Pewnego letniego dnia pojechałam na przejażdżkę na rowerze. W tej części miasta mieszkam od trzech lat, więc wciąż jeszcze trafiam na niepoznane wcześniej uliczki czy leśne dróżki. Tego dnia dotarłam pod jakiś dom – i musiałam na chwilę stanąć – rozwiązany but czy...

Józefa i nasturcje

Zawsze, kiedy mijałam ten budynek w Sulejówku, zastanawiałam się, kto go wybudował i kto w nim mieszka. Willa musiała być kiedyś piękna: przedwojenna, z dbałością o detal i …ewidentnie kobieca: wykończenia, zdobienia, kolor – wszystko za tym przemawiało. „Józefina”,...

Czerwono-zielony pokój

Piętnaście lat temu zamieszkałam na parę miesięcy u siostry, która wyjechała z mężem i córeczką do Portugalii. Przyszłość jawiła się fantastycznie. Ona z najbliższymi miała oszukać polską zimę w kraju słońca, jeść pyszności, robić zdjęcia, może napisać z tej podróży...

Trumna bez ostatniego gwoździa

Pierwszy raz byłyśmy razem w krypcie w katedrze św. Wacława w Ołomuńcu. To miejsce wywarło na Jagodzie duże wrażenie – strome schody, specyficzny zapach, akustyka. No i ta tajemnica – trumny stoją, na wyciągnięcie ręki. Niby wiadomo, co w nich jest, ale trzeba dać...

Karuzela z wrażeniami

Wczorajszy dzień spędziłam w podróży. Pobudka o 4.30. Podróż ciemnawą autostradą na lotnisko. Tam – dwugodzinne miarowe przesuwanie się do kolejnych etapów – w tłumie, ostrym świetle, slalomie między sklepami bezcłowymi, z bagażem, wózkiem dziecięcym, w trochę za...

Życzę ci dobrze

Scena 1. Teren Uniwersytetu na Krakowskim Przedmieściu. Pokazuję dzieciom, gdzie się uczyłam, oglądamy budynki. Wtem – kasztanowiec. I kasztany, wiele brązowych kulek, pewnie studenci już wyrośli ze zbierania. Jaga i Jeremi – nie. Padają na kolana i w zachwycie...

Bez pudru

- A po co ci to, mamo? - To puder. Ostatnio dużo się martwiłam i jeszcze zachorowałam, i to wszystko widać na mojej twarzy, dlatego ją smaruję. - Aha. Po chwili: - Ale gdybyś zostawiła twarz, jak jest, to może jedni by ci dali spokój i cię nie męczyli, a drudzy by cię...

Krótka definicja rezolutności

Dziś - krótka definicja rezolutności. Porządkując książki na dziecinnym regale, ze zdumieniem odkrywam tam przywiędły, na szczęście jeszcze nie rozpaćkany pomidor. - Co to jest?! Kto to tu położył?? - pytam srogo. Zgłasza się Teresa, lat dwa i pół: - To jest...

Pamiętaj dobrze

Niektórzy mają oszczędne stylistycznie domy, z minimalnym umeblowaniem i rygorem dekoracyjnym. To wnętrze narzuca warunki, do których trzeba się dopasować. A inni, na przykład ja – działają z rozmachem i ekspansywnie, zagarniając powierzchnię dla siebie. Przykład: w...

Szczyt możliwości

Pierwszego lipca Jagoda skończyła pięć lat. Miesiąc później pojechałyśmy w góry – bez ekstremalnych wyzwań: ani leniwe pagórki, na które dowiezie kolejka, ani drapieżne szczyty, które czyhają na ludzkie życie – po prostu Beskid Żywiecki. Przygotowałam kilka tras –...

Najnowsze komentarze

Polub nas na Facebooku